Miło mi powitać Was w dziesiątej odsłonie serii wpisów o wspomnieniach ze starego Stardolla. Czas leci tak szybko...
Bardzo przepraszam za brak artykułu w tamtym tygodniu, ale czasami życie pędzi jak szalone i nawet nie ma czasu, aby usiąść i napisać tekst.
Mam nadzieję, że chętnie przeczytacie kolejny wpis dotyczący powrotu do przeszłości. Dzisiaj zapraszam Was do roku 2008 :)
Najpierw zapraszam do obejrzenia reklamy Stardolla z 2008 roku:
Znalazłam tę reklamę na YouTube i oczywiście nie jestem jej autorką.
A teraz pokażę Wam (tak jak poprzednio) kilka ciekawszych rzeczy, które udało mi się znaleźć za pomocą Wayback Machine.
Powiem Wam jeszcze, że tworzenie tego posta to była droga przez mękę, ponieważ 95% zapisów z powyższej stronki bardzo mi się rozjeżdżało i nie mogłam swobodnie robić zrzutów. Wyglądało to mniej więcej tak:
Ale czego nie robi się dla Was? Szukałam, szukałam, irytowałam się, jednak w końcu udało mi się znaleźć kilka perełek nadających się do publikacji.
Zachęta do stworzenia scenerii. Wydaje mi się, że ten mężczyzna to Justin Timberlake. Dodajecie lub dodawaliście gwiazdy do swoich scenerii? Ja bardzo często! Rozczula mnie troszkę ten napis: Do It! – brzmi jak rozkaz :D
A tutaj widzimy odnośnik, który przenosił nas do stworzenia własnego konta. Nie pamiętam, czy rzeczywiście dało się wtedy wybierać cienie do oczu, ale wydaje mi się, że nie. Czyżby Stardoll pokusił się o drobne oszustwo, aby zachęcić nas do stworzenia własnej lalki? Dajcie znać, czy wiecie coś na ten temat.
Stardoll Cinema – coś, czego prawie nikt nie używał, ale i tak było :D
Kiedyś osoby ze statusem Superstar mogły znaleźć się na stronie głównej. Byliście tam kiedyś?
To wszystko, co chciałam pokazać Wam dzisiaj. Za tydzień zabieram Was do apartamentu pewnej miłej osóbki, a za dwa podróżujemy do bardzo ważnego dla mnie roku, czyli 2009.
Miłego dnia!





























